Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Jeszcze chwila....

archiwum

    2010
    Maj
    Marzec
    Luty
    Styczeń
    2009
    Grudzień
    Listopad
    Październik
    Wrzesień
    Sierpień
    Lipiec
    Czerwiec
    Maj
    Kwiecień

    Licznik odwiedzin

    Zajrzało tutaj już 14032 osób

Jeszcze chwila....

To już jutro. Najgorszy dzień mojego życia. Dzień, w który zawalił mi się cały świat. Dziś już niejako obchodzimy rocznicę Twojego odejścia. Rano odbyła się Msza Św. w Twojej intencji. Płakałam. Byłam zbyt bezsilna, by zagłuszyć swój smutek, swoje cierpienie, swoją rozpacz. Nigdy nie pogodzę się z tym co się stało. Mimo, że szanuję Twoją decyzję, poniekąd ją także i rozumiem, ale nie jest łatwo ją przyjąć. To tak jakbym powiedziała "Spoko Kris nic się nie stało." Owszem stało się. Ktoś nie dał Ci żyć, nie pozwolił Ci stworzyć to czego tak pragnąłeś- szczęśliwej rodziny. To, że komuś życie nie wyszło nie oznacza, że ma dążyć do tego, żeby zasiać nieszczęście u wszystkich dookoła. Najgorsze, że ci wszyscy to była najbliższa rodzina. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy pchają się w czyjeś życie, sterują nim, manipulują. To jest dla mnie niepojęte, żeby żyć cudzym życiem. Choć oni chyba nie żyli Twoim życiem. Ty musiałeś żyć ich życiem, ich regułami i warunkami, które nie zawsze pasowały Ci, które nie raz były sprzeczne z Twoimi zasadami. Ale nie miałeś nic do powiedzenia. Nie chciałeś się sprzeciwiać, by nie wywoływać niepotrzebnych konfliktów, ale także dlatego, że za bardzo pokochałeś i byłeś gotowy na wszystko. Byłeś gotowy nawet usunąć się z ich życia na zawsze. Przeszkadzałeś im, niepotrzebnie dzwoniłeś, zabierałeś im cenny czas, za często byłeś w domu. To takie traktowanie niby bliskiej osoby, ale jak się okazuje intruza. Byłeś im potrzebny tylko do jednego, wielu wie do czego. Nie wątpię, że myśleli, że po śmierci będziesz jak bankomat. Przyjdą do Ciebie, położą sztucznego kwiatka, co by nie trzeba było za często chodzić, zapalą znicza, a Ty coś rzucisz. Mocne słowa, ale próbuję sobie jakoś wytłumaczyć jak można nie uszanować ostatniej woli osoby, która na zawsze odchodzi. Nie wiem czy mogłabym spać spokojnie, czy sumienie by mnie nie gryzło. Tylko, że są ludzie, którzy nie mają sumienia. Dobrze wiesz co wyprawiali po Twoim odejściu z naszą Mamą. Jeśli przez nich straciłabym jeszcze ją, to nie wiem co by się stało. Mi wypisywali, żebym dała w spokoju przeżyć im żałobę, tylko, że ja nie miałam z nimi kontaktu od dnia Twojego pogrzebu i nie zamierzam mieć, więc nie wiem gdzie zakłócałam im tą "żałobę." Bo żałobę to trzeba przeżyć w sobie, a nie na pokaz. Oni zarzucali komuś to co sami wyprawiali. Nie wiem co chcieli tym osiągnąć. Matka straciła dziecko, a oni przez bezpodstawne oskarżenia ciągali ją po komisariatach. Przecież to przechodzi ludzkie pojęcie. Wykończyli Ciebie psychicznie to co zamierzali się wziąć za nas. Innego wytłumaczenia nie widzę. Co myśleli, że jak wykończą całą naszą rodzinę to może jakiś spadek im się sięgnie. Wiem, że to głupi brzmi, ale ja nie potrafię tego wytłumaczyć na jakiś normalny sposób. To jest dla mnie nienormalne zachowanie. Zero jakiś skrupułów, empatii. Twoje odejście po nich spłynęło, bo dla nich byłeś nikim. Dali o tym najlepszy wyraz w dniu Twojego odejścia, jak i poprzez nie uszanowanie Twojej ostatniej woli. Wielcy święci. Ale nawet niewierzący wiedzą, że o zmarłych milczenie, albo dobro. Skoro byłeś taki zły i niedobry to nie rozumiem dlaczego się męczyli tak z Tobą. Pieniądze były ważniejsze. Bo kiedy człowiek się szanuje i widzi, że jest krzywdzony to zabiera się i odchodzi. A tutaj nie wiem może ich życie z Tobą za męczeńskie uznają i włożą aureolki na głowę za odwagę. Z czasem muszę już podchodzić do tego z ironią, bo szkoda mi nerwów na to całe towarzystwo, które jest zdolne do wszystkiego. Choć boli, choć ból i smutek jest ogromny, to pocieszające jest to, że wyrwałeś się z tego piekła, że pokazałeś im coś. Choć oni i tak tego nie zrozumieli. Kris rozumiem i szanuję taką Twoją decyzję, ale wiedz jedno Braciszku...oni nie byli tego warci. Twoje życie jeśli straciło sens, mogło je odzyskać, wystarczyło niewiele....jeden telefon. Jednak on milczał...ale Twoje odejście nie miało sensu. Wiem, że chciałeś spokoju...wiem...i możliwe, że nie osiągnąłbyś go w inny sposób. Bo co z tego, że wyrwałbyś się z tego piekła, jak oni dalej by Cię nękali, bo coś wiązało by Cię z nimi. Najlepszym przykładem jesteśmy my. Nie ma Ciebie to chcą wykończyć nas. Mamę przez bezpodstawne oskarżenia, mnie, że pozbawią prawa do wykonywania zawodu, tylko jeszcze nie wiem co jest przygotowane na Tatę. Nie zdradzili swojego planu. Szkoda. Ale jestem przygotowana na wszystko, zwłaszcza, że po nich można się wszystkiego spodziewać. Najważniejsze Kris, że Ciebie już to zło nie dosięgnie. Śpij Braciszku spokojnie...Damy radę...Do jutra.



BraveGirl 28/03/2010 23:58:38 [Powrót] Komentuj